Jarosław Cymerman / NASTAWIANIE KOŚCI


W. Shakespeare, Burza, reż. P. Passini, zdjęcie ze strony internetowej Centrum Kultury w Lublinie

Sezon teatralny 2018/2019 w Lublinie zaczął się wcześnie. Już 7 września odbyły się dwie premiery. Pierwszą z nich była wystawiona przez działający w Centrum Kultury neTTheatre adaptacja Burzy Williama Shakespeare’a w reżyserii Pawła Passiniego, drugą natomiast monodram Jewgienija Griszkowca Jednocześnie w wykonaniu Przemysława Stippy i w reżyserii Artura Tyszkiewicza, przygotowany w Centrum Spotkania Kultur. Oba spektakle na pierwszy rzut oka łączy niewiele poza wspólną datą premiery – ale w gruncie rzeczy oba wydają się mówić o tym samym – o teatrze, który próbuje scalić pokawałkowany świat, i wiszącym nad tymi próbami cieniu śmierci.


Paweł Passini umieścił akcję Burzy w owalnej drewnianej klatce, nawiązującej swoim kształtem do przestrzeni teatru elżbietańskiego. Wysypany ziemią na scenie krąg-wyspa to królestwo Prospera granego przez Beatę Passini – odrealnioną i postarzałą, mówiącą przesterowanym, grobowym głosem. Podstępnie pozbawiony władzy książę Mediolanu to w jej wykonaniu szaman, który trzęsącymi się rękoma próbuje zachować przy pomocy swej magii podstawy moralnego i ontycznego ładu świata. Partneruje mu Ariel – duch spoza dobra i zła, czekający na upragnioną wolność, wyrywający się spod władzy czarodzieja. Przeciwko nim staje pełen frustracji i agresji Kaliban oraz przedstawieni jako bezwzględni oprawcy Stefano i Trinkulo w mundurach niemieckich z faszystowskimi ryngrafami na piersiach. Syn króla Neapolu – Ferdynand też zresztą ma na sobie ubranie przypominające te noszone przez Hitlerjugend. Sił Prospera wystarcza jednak na to, by jeszcze raz (ostatni?) zapewnić zwycięstwo dobra, przywrócić sprawiedliwość, dać szczęście młodym i zakochanym oraz ukarać niegodziwców.


Temu wszystkiemu przygląda się, trochę próbuje reżyserować, a trochę komentować umierający Shakespeare. Mariusz Bonaszewski, już to leżąc na scenie, już to biegając wśród widzów, wyrzuca z siebie fragmenty najbardziej znanych monologów ze sztuk Stradfordczyka. Tworzy to wszystko nieco kakofoniczne tło i jednocześnie w pewnym sensie unieważnia tak istotne dla naszego kręgu kulturowego pytania i słowa. Trochę ich szkoda – wydaje się, że są warte tego, by być czymś więcej niż tylko wyrzucanymi spazmatycznie gdzieś w przestrzeń hasłami. Choć z drugiej strony – dzisiejszy widz często tyle tylko z Shakespeare’a kojarzy – że napisał „Być albo nie być” i stwierdził, że „Świat jest teatrem”. Strzępy wielkich słów, szamoczące się w bezsile postaci i teatr-klatka – resztkami sił próbujący nadać światu przynajmniej pozory ładu.


Z podobnymi problemami – choć w innej scenicznej formie – zdają się mierzyć twórcy monodramu Jednocześnie według Jewgienija Griszkowca. Przemysław Stippa i Artur Tyszkiewicz wychodzą od boleśnie oczywistego stwierdzenia, że to, co wiemy o świecie i samych sobie, jest ograniczone, że życie przeciętnego człowieka zamknięte jest niczym praca maszynisty jeżdżącego stale na jednym i tym samym odcinku trasy. Stippa, poruszając się wzdłuż ułożonych w jednej z sal lubelskiego Centrum Spotkania Kultur szyn kolejowych, zaczyna swoją opowieść od przekonywania publiczności, że bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajduje, to w gruncie rzeczy nie jest sobą. Powtarza co chwila: „To nie ja” – wskazując zarówno na konkretne sytuacje ze swego życia, jak i na wydrukowane na koszulce organy wewnętrzne człowieka. Jego bohater – świadomy ograniczeń, nie jest w stanie nie tylko scalić świata, ale nawet samego siebie, swojej własnej osobowości – stąd finał w postaci wyjścia naprzeciw pędzącego pociągu wydaje się być jedynym logicznym rozwiązaniem tej sytuacji.


Z obydwu spektakli – pomimo odmiennych estetyk – wychodzi się z podobnym dojmującym poczuciem tego, że „czas jest kością wyłamaną w stawie”, że wobec śmierci i przemijania zawsze pozostajemy bezsilni. I jednocześnie z przekonaniem, że to chyba dobrze, gdy teatr, podobnie jak najbardziej znany szekspirowski bohater, wątpi w to, że jest w stanie tę kość nastawić i potrafi przyznać się do bezradności, nie uzurpując sobie prawa do zbawiania świata. W moim przekonaniu to właśnie wtedy robi się najciekawszy.


William Shakespeare, Burza, reż. Paweł Passini, neTTheatre, Centrum Kultury w Lublinie, prem. 7 IX 2018; Jewgienij Griszkowiec, Jednocześnie, reż. A. Tyszkiewicz, Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, prem. 7 IX 2018.




106 wyświetlenia

info

Zarejestruj się - wkrótce!

© 2019 teatrologia.info

  • Facebook - Biały Krąg